Jutro

Dzień słaby. Jak większość dni. Nie zrobiłem nic szczególnego, marnowałem tylko czas oglądając serial.

Mam wprowadzony nowy lek. Czuję się otępiały i senny jeszcze bardziej niż zwykle. Ale to minie. Może nie jutro, ale minie. Będzie lepiej.

Tomorrow will take us away
Far from home
No one will ever know our names
But the bards’ songs will remain
Tomorrow will take it away
The fear of today
It will be gone (mam taką nadzieję 🙂 )
Due to our magic songs

pozdrawiam i idę spać
opb

Universe217

Universe217 ma własny, bardzo szczególny styl. Słucham ich płyty i nie znajduję punktu odniesienia. Do czego to porównać? Mogę z pewnością napisać, że to swego rodzaju fuzja doom metalu z rockiem progresywny i minimalizmem muzycznym. Ale najlepiej w ogóle nie szufladkować tej płyty.

Już od dłuższego czasu myślę o tym, dobrą płytę cechują wspaniałe dźwięki, ale też ich brak. Tak to nie błąd. Czasem chwila ciszy lub niemal zupełnej ciszy robi na mnie większe wrażenie niż nawet najlepsza kombinacja riffów. Na tej płycie jest kilka takich momentów, gdy na chwilę zostajemy sami z ciszą, pustką, samotnością. Jednak przez większość czasu towarzyszy nam świetny, bardzo „elastyczny” głos wokalistki. Potrafi ona śpiewać zarówno bardzo nisko jak i wysoko. Zdarza jej się też krzyczeć, szeptać, wdychać, a wszystko  to jest idealnie dopasowane do prostych klimatycznych wstawek gitarowych i świetnej perkusji. Co nie znaczy, że nie ma tu cięższych metalowych zagrań. Wręcz przeciwnie, jest ich całe mnóstwo. Na przykład w takim 66 gdzie riff jest prosty i potężny a perkusja  szybka i techniczna jak w nagraniach thrash czy death metalowych. A zaraz potem harmless zabiera nas  z powrotem do dobrze znanej z większości płyty ciemnej otchłani. To wrażenie potęgowane jest przez bardzo przestrzenną produkcję, w której wszystkie instrumenty są dobrze-odpowiednio szeroko-rozstawione.

Wszystko to jest ze sobą dość luźno połączone, niczym jazzowa improwizacja, a jednak stanowi całość. Jeżeli już szukacie czegoś w jakimś (dość niskim) stopniu podobnego, polecam twórczość darkher- jednoosobowego żeńskiego projektu doom metalowego. Jednak to bardziej folkowe tereny. Nie znajdziecie tej unikalnej  przestrzenności, ale jest tam równie silny ładunek emocjonalny i poczucie odosobnienia.

Pisząc ten tekst chciałem uniknąć opisywania poszczególnych utworów. To jest coś co trzeba  poznać i przeżyć samemu. Bardzo polecam.

Ocena: subiektywnie 10/10, obiektywnie 6,5/10.(Teraz zastanawiajcie się co to ma znaczyć :P).

Pozdrawiam.

opb